Suunto 9 Peak Pro
Suunto 9 Peak Pro – jest drogi i bardzo dobry? Sprawdzam. Recenzja

polecane

Suunto 9 Peak Pro – jest drogi i bardzo dobry? Sprawdzam. Recenzja

Kamil Nowak
grudzień 19, 2022
Recenzje

Los sprawił, że rok 2022 zacząłem testem urządzenia marki Suunto i zapowiada się, że zakończę go również testem zegarka tego właśnie producenta. Suunto 9 Peak Pro to model, który domknie u mnie rok pełen zawirowań. Każdy dziś ogląda po kilka razy każde 100 zł, które ma zamiar wydać. Każdy śledzi ceny paliwa, prądu i gazu. Czy warto zatem odłożyć 23 stuzłotowe banknoty i kupić zegarek GPS wykonany w Finlandii? Zaznaczam – wykonany, nie zaprojektowany, a wykonany gdzieś indziej. Producent informuje jasno – zaprojektowaliśmy i zrobiliśmy ten zegarek w Finlandii. Obszerna recenzja poniżej.

Suunto 9 Peak Pro

Na pierwszy ogień biorę design, ale wcześniej wspomnę o cenach w dniu premiery. Moją wersję zegarka Suunto 9 Peak Pro, którą widzicie w teście, producent nazwał Ocean Blue i jest ona jedną z tańszych – kosztuje 2369 zł. Droższe wersje zegarka mają m.in. tytanową ramkę, co powinno jeszcze bardziej zwiększyć wytrzymałość produktu na uszkodzenie. Cena zegarków z tytanową ramką sięga aż 2979 zł. Na dzień tworzenia recenzji dostępnych jest 6 różnych opcji kolorystycznych Suunto 9 Peak Pro. Do tego można zamówić spersonalizowany zegarek Suunto 9 Peak Pro z własnym napisem, wybranym paskiem i innymi detalami. Cena za taki produkt zależy od tego, na co się zdecydujemy. Zatem jest z czego wybierać, ale ceny zegarków są generalnie wysokie.

Gdy patrzę na mój egzemplarz za ponad 2300 zł czuję niedosyt względem designu. Nie rozumiem zapędów marki Suunto do prostoty i surowości. Do mnie one nie przemawiają, szczególnie gdy na zegarek wydaję ponad 2000 zł. W tej cenie wolałbym, żeby sprzęt nie wyglądał aż tak plastikowo. Dodatkowo bardzo nie podoba mi się niewykorzystania przestrzeń między wyświetlaczem a ramką zegarka. Wiem, że większy wyświetlacz to większe zużycie energii, ale… eh.

Suunto 9 Peak Pro

Suunto 9 Peak Pro podoba mi się jednak z innego powodu. Zegarek na nadgarstku leży świetnie. Dziś testowany produkt ma wymiary 43 mm × 43 mm × 10,8 mm. Wyświetlacz ma 1,2” i rozdzielczość 240 na 240 pikseli. Zegarek w opcji Ocena Blue na wadze ma 64 g. Paski w zegarku mają szerokość 22 mm i w zależności od sytuacji lub potrzeby użytkownik sprzętu może je błyskawicznie wymienić.

Od pierwszego założenia na rękę zwróciłem uwagę, że zegarek ma świetne wymiary. Moja ręka lubi takie zegarki. 64 g na nadgarstku to moim zdaniem idealna masa zegarka sportowego. W czasie codziennego noszenia zegarek nie przeszkadza na ręce. Czujemy jedynie, że jest na niej. Również w czasie aktywności fizycznej, gdy dynamicznie ruszamy ręką, zegarek nie jest ciężki.

Suunto 9 Peak Pro

Wracając jeszcze do designu. Byłoby lepiej moim zdaniem, gdyby pierścień zegarka miał na górze i boku jakieś zdobienia lub wykonany został w innym ciekawszym kształcie. Ogólnie zegarek ma mało zdobień, niuansów, na które zwraca się uwagę. Moim zdaniem szkoda, że wykończono go tak surowo.

Oddzielając grubą linią temat designu, czas ocenić pasek i przyciski. Pasek ze znanym mi już zapięciem jest turbo przyjemny w dotyku. Materiał, z którego go wykonano, jest miły dla skóry nadgarstka. Sprzęt można nosić przez wiele godzin i nie znajdziemy powodów do narzekania. Nawet podczas wielogodzinnego korzystania z urządzenia odczuwa się duży komfort. Pasek utrzymuje zegarek w miejscu zapięcia i nie musimy go poprawiać podczas aktywności fizycznej. Dopowiem, że zapięcie paska jest identyczne jak w zegarku Suunto 5 Peak.

Suunto 9 Peak Pro recenzja

Takich przycisków chciałbym w każdym zegarku biegowym! Jest to chłodna i spokojna ocena działania trzech przycisków znajdujących się po prawej stronie zegarka Suunto 9 Peak Pro. Jestem przekonany, że zostały one zaprojektowane specjalnie pod moje palce. Idealnie mi się je odnajduje, nie patrząc na zegarek. Są w świetnym miejscu i wystają na idealną długość. W trakcie zmęczenia, gdy robię ciężki trening, zawsze wiem, gdzie znajduje się przycisk, który chcę wcisnąć. Obsługa zegarka dzięki tym przyciskom to prawdziwa przyjemność. Ostatnio powiedziałem, że zegarek Coros Pace 2 ma najlepsze ekrany treningowe, jakie testowałem w zegarkach biegowych w 2022 r. Suunto 9 Peak Pro ma za to moim zdaniem najlepiej działające przyciski spośród wszystkich testowanych przeze mnie zegarków w ostatnich 12 miesiącach. Brawo Suunto!

Zegarek ma kolorowy, dotykowy wyświetlacz, który działa przyjemnie, gładko i usprawnia sterowanie zegarkiem. Nie zdarzyło mi się, żeby długi rękaw naciągnięty na zegarek przez przypadek włączył w nim jakąś funkcję. Zapewne dlatego, że zegarek blokuje się, gdy z niego nie korzystamy, i należy najpierw wcisnąć dowolny przycisk, żeby go włączyć.

Suunto 9 Peak Pro recenzja

Dopowiem, że w czasie aktywności fizycznej dotyk jest całkowicie wyłączony. Zegarkiem możemy sterować wyłącznie dzięki przyciskom. Chyba, że włączymy pauzę w czasie ćwiczeń i będziemy zmieniać ustawienia zegarka. Wówczas dotyk jest włączony. Wszystko powyższe oznacza, że dotykowy wyświetlacz nie tylko jest przyjemny w użytkowaniu i nie sprawia problemu, ale także jest stosownie zabezpieczony, gdy z niego nie korzystamy świadomie.

Suunto 9 Peak Pro recenzja

Jasność wyświetlacza możemy na bieżąco zmieniać i dopasowywać do sytuacji. Na początku korzystałem na co dzień z zegarka w opcji środkowej, czyli oznaczonej jako średnie podświetlenie. Jest to opcja pozwalająca bez większych trudności odczytywać wszystkie informacje z wyświetlacza zegarka, gdy korzystamy z niego na co dzień. W bardzo ciemnych pomieszczeniach lub gdy sytuacja tego wymaga lepiej jest przełączyć jasność ze średniej na wysoką. Wówczas w ciemnych biurach czy pomieszczeniach, w których jest mało naturalnego światła czytelność wyświetlacza jest bardzo komfortowa. Bardzo. Z niebywałą łatwością odczytamy wszystko to, co jest zaprezentowane na wyświetlaczu zegarka Suunto 9 Peak Pro. Reasumując – korzystam z dwóch trybów – średniej i wysokiej jasności wyświetlacza. Doceniam, że ustawienie jasności możemy łatwo i szybko zmieniać.

Suunto 9 Peak Pro recenzja

Suunto 9 Peak Pro sugerował mi kilka razy, żebym natychmiast dzwonił po karetkę. To dotyczy dostępnej w tym modelu funkcji pomiaru natlenienia krwi. Przechodząc do specjalnego widżetu możemy zmierzyć poziom natlenienia krwi. Wystarczy włączyć pomiar, utrzymać nieruchomo rękę i poczekać na wynik. Najczęściej kolejnym krokiem, który sugerował mi zegarek, było wezwanie karetki – wynik pomiaru był niższy niż 90%. Czasami miałem nawet 80% lub 85%, co wzbudziłoby zapewne śmiech służby zdrowia, gdybym taką rozmowę telefoniczną bez pomocy osób trzecich był w stanie samodzielnie wykonać. Pomiar tlenu we krwi traktuję więc jako funkcję, która potrafi rozśmieszyć, a nie rzetelny pomiar.

Suunto 9 Peak Pro recenzja

Ale żarty żartami, a funkcja pomiaru natlenienia krwi w zegarku Suunto 9 Peak Pro działa zaskakująco źle. Na podstawie moich pomiarów mogę założyć, że na 30 badań 10 wyjdzie całkowicie oderwanych od rzeczywistości. Dodatkowo należy trzymać rękę w całkowitym bezruchu, przez długi czas – nawet ok. 2 lub 3 min. Z własnych obserwacji wiem, że kluczowe jest też miejsce zapięcia na nadgarstku. Gdy chcemy zmierzyć saturację, należy umieścić (przesunąć) zegarek znacznie wyżej nad kością nadgarstka. Jeśli nosimy standardowo zegarek blisko kości nadgarstka, pomiary poziomu tlenu we krwi to ruletka. Moim zdaniem problem tkwi w oprogramowaniu zegarka i zapewne z czasem zostanie naprawiony.

Suunto 9 Peak Pro recenzja

Powiadomienia z telefonu działają mistrzowsko. Jestem bardzo zadowolony z komunikacji zegarek-iPhone. Podoba mi się także umieszczenie powiadomień w zegarku, które sprawia, że alerty możemy szybko przeglądać. Wystarczy wciśnięcie środkowego przycisku, żeby wyświetlić ekran z informacją o stopniu naładowania zegarka, godzinie i dacie oraz najświeższym powiadomieniu.

Czy Suunto 9 Peak Pro oferuje dostęp do dokładnych danych pomiaru tętna z nadgarstka? To pytanie zadaję zawsze, gdy testuję sprzęt dedykowany sportowcom. Na rzetelne testy modułu do pomiaru tętna z nadgarstka, na które składają się nie tylko treningi, ale także spisanie wniosków, poświęcam przynajmniej kilka dni. Jest to więc proces czasochłonny i wymaga wysokiego skupienia.

Suunto 9 Peak Pro recenzja

Jak zawsze w czasie moich testów korzystałem z kilku zegarków GPS – łącznie z 3. Tylko taka metoda pozwala znaleźć rzetelną odpowiedź na pytanie: czy sprzęt precyzyjnie mierzy pomiar tętna z nadgarstka. Suunto 9 Peak Pro uruchamiałem zawsze w opcji pomiaru tętna z nadgarstka. Drugim urządzeniem, które mierzyło tętno z nadgarstka, tyle że na drugiej ręce, był Polar Ignite 3. Najnowszy produkt marki Polar stanął więc w konkury z najnowszym zegarkiem od Suunto. Mówię tylko o rzetelności pomiarów tętna z nadgarstka, ponieważ są to zupełnie inne urządzenia, nie są także na jednej półce cenowej. Suunto jest znacznie droższy. Kontrolnym urządzeniem, które dostarczyło informacji o tętnie z klatki piersiowej, był Polar Vantage V2 z pasem Polar H10.

Suunto 9 Peak Pro recenzja

Na specjalnej stronie znajdują się wykresy przedstawiające zapis wartości tętna w czasie 5 wybranych treningów wraz z ich omówieniem. Zapraszam do tekstu osoby, które chcą zgłębić temat działania modułu do pomiaru tętna z nadgarstka w zegarku Suunto 9 Peak Pro. Materiał jest praktyczny i ciekawy.

Suunto 9 Peak Pro recenzja

Monitorowanie snu przydaje się w codziennym życiu – nie tylko w ujęciu sportowym, ale także w tym podstawowym, gdy chcemy dobrze się czuć i być pełni energii. Bez użycia telefonu możemy sprawdzić podstawowe informacje o śnie, takie jak czas trwania, godzinę zaśnięcia i obudzenia, czas głębokiego uśpienia i niespania, a także średnie tętno. Zegarek zaprezentuje także podsumowanie, na ile sen pomaga w odpoczynku i regeneracji. Podkreślę – nie trzeba zaglądać do telefonu, wystarczy się obudzić i spojrzeć na zegarek.

Suunto 9 Peak Pro recenzja

W zegarku dostępny jest także widok pozwalający sprawdzić czas spania z ostatnich 7 nocy i średnią spania z tego przedziału. Poza tymi dość suchymi informacjami jest jedna, z której dowiemy się, czy podczas snu regenerujemy się i odpoczywamy. W pozycji „jakość snu” jest wynik z ostatniej nocy. W momencie pisania tego fragmentu mam wynik z ostatniej nocy na poziomie 75%, co oznacza, że mój sen pozwolił na umiarkowaną regenerację. Mogę dodać, że nie jest źle, ale bywało znacznie lepiej. Jednak nigdy nie osiągnąłem wyniku 100%.

Podoba mi się, że w aplikacji Suunto App jest więcej informacji z przespanych nocy. Nie aż tak dużo jak w Garmin Connect czy Polar Flow, ale zawsze coś. Dla przykładu, gdy piszę ten fragment w Suunto App mogę przeczytać: Spałeś długo (9 h 23 min), a jakość snu była umiarkowana. Wyciszenie się wieczorem pozwala na lepszy sen. Koniec analizy od Suunto. Od siebie mogę dodać, że widziałbym tutaj jeszcze szerszy pakiet informacji. To, co dokładnie mam robić, żeby się wyciszyć. Jest tylko bardzo lakoniczny komunikat. Dobre i to, ale trochę mało, szczególnie jak na sprzęt za pond 2000 zł.

Suunto 9 Peak Pro recenzja

Jaka jest dokładność przebytego podczas ćwiczeń dystansu i prezentacja śladu GPS na mapach? Zegarek testuję od 2 miesięcy. Zrobiłem z nim ok. 40 treningów. Obojętnie, który zapis treningu otworzę, wnioski mam identyczne. Po pierwsze, miejsce treningu nie ma znaczenia. Nieważne, czy na trasie mojego biegu były wysokie budynki, liczne skręty i zakręty, wysokie drzewa, czy otwarta przestrzeń. W każdym treningu więcej niż 95% śladu GPS jest perfekcyjnie oznaczona na mapie. Mam nawet takie zarejestrowane biegi, gdzie szacuję, że aż 97% całego śladu GPS jest świetnie naniesiona na mapy. Ale zdarzają się jednak pewne odstępstwa.

Niektóre z odstępstw nie wpływają na przeliczenie dystansu, bo to równoległe przesunięcie śladu GPS o 3–5 m względem faktycznej trasy. Podkreślę, równoległe, więc nie wpływają na pomiar dystansu. Widać je szczególnie na prostych odcinkach, gdy ślad GPS jest delikatnie przesunięty – niemal odrysowany od linijki wzdłuż faktycznej trasy biegu. Wskazane przesunięcia nie wpływają znacząco na pomiar przebytego dystansu, ale oczywiście są i takie miejsca, w których widać, że ślad GPS jest załamany lub wchodzi na zabudowę mieszkalną. Batmanem nie jestem, więc to, rzecz jasna, błąd. Generalnie takie sytuacje są sporadyczne, a jeśli się przytrafią, trwają krótko – miejscowo zniekształcają ślad GPS.

Suunto 9 Peak Pro recenzja

Po drugie, Suunto 9 Peak Pro przelicza przebyty dystans z wysoką dokładnością. W wielu biegach miałem ze sobą porównawcze urządzenia, m.in. Polar Vantage V2 i Polar Pacer Pro. Na wszystkich testowych biegach wskazane zegarki zawsze wskazywały bardzo zbliżony przebyty dystans. Najczęściej odległości różniły się między sobą o nie więcej niż 200 m na 10 km trasy, co jest świetnym wynikiem.

Moim zdaniem Suunto 9 Peak Pro w kwestii oznaczania śladu GPS i pomiaru trasy działa niebywale dobrze. Przytrafiają się lekkie odejścia od tej normy, ale rzadko i tylko na krótko. Podkreślę, że moim zdaniem w przynajmniej w 95% ślad GPS jest dokładny i trudno dopatrzeć się jakichś odstępstw od faktycznie przebytej trasy. Warto jednak pamiętać, że niekiedy ślad GPS widoczny na mapach jest mniej dokładny.

Suunto 9 Peak Pro recenzja

Aplikacja Suunto umożliwia tworzenie śladów GPS (tras). Trasę możemy utworzyć ręcznie, otwierając specjalne okno z mapą i zaznaczając drogi, którymi chcemy się poruszać, lub zaimportować ją z pliku GPX. Jest jeszcze trzecia opcja, która pozwala wgrać gotową trasę Komoot do aplikacji Suunto. Trzecia opcja jest moim zdaniem najwygodniejsza, ponieważ pozwala utworzyć trasę w platformie Komoot i automatycznie wysłać ją do aplikacji Suunto. Platforma Komoot pozwala w sposób niebywale intuicyjny i przyjemny przygotować dowolną trasę (ślad GPS). Im dłużej korzystam z Komoot i Suunto App, tym bardziej podoba mi się, jak obie platformy ze sobą współpracują.

Suunto 9 Peak Pro recenzja

Wystarczy przygotować trasę w ramach Komoot, zatwierdzić ją i nadać jej nazwę, a praktycznie od razu jest widoczna w Suunto App. Później, wykonując tylko jeden ruch możemy ją przesłać do naszego Suunto 9 Peak Pro. Wszystkie utworzone trasy w Komoot będą przesyłane automatycznie do aplikacji fińskiego producenta. Wystarczy przejść do biblioteki tras w aplikacji Suunto, żeby zaznaczyć trasy, które chcemy przesłać do pamięci zegarka. Szybko, łatwo i przyjemnie. Nie ma tutaj zawiłych ani skomplikowanych czynności. Brawo!

Jak działa nawigacja po wgranym śladzie GPS? Czy oferuje odpowiednie wsparcie w nieznanym terenie? Na wstępie muszę podkreślić, że zegarek nie ma map topograficznych. Główny ekran nawigacyjny to linia (ślad GPS), która strzałkami wskazuje kierunek poruszania. Widok nie należy do rozbudowanych, więc już na starcie jest ubogo.

Suunto 9 Peak Pro recenzja

Jednak wspomniany główny ekran świetnie odwzorowuje trasę, na której widzimy czekające nas zakręty i zmiany kierunku. Dużym plusem jest opcja przybliżania i oddalania mapy, więc możemy zapoznać się z całą trasą – nie tylko najbliższym jej odcinkiem. Lekką wadą widoku przybliżania i oddalania jest to, że działa tylko w dwóch wariantach – bliżej i dalej. Mapę możemy oddalać, ale nie przesuwać w bok. Mapę możemy mocno przybliżyć, ale w takim położeniu nie możemy przesuwać się po trasie. Widzimy albo najbliższą część trasy, albo całą mapę, praktycznie już bez możliwości rozeznania się, jak dokładnie układa się trasa i ile czeka nas zmian kierunków poruszania. Można więc podsumować, że co prawda jest przybliżanie i oddalanie mapy z trasą, ale mocno brakuje mi przesuwania jej, żeby krok po kroku z dużym przybliżeniem prześledzić każdy jej kilometr.

Suunto 9 Peak Pro recenzja

W recenzji Suunto 5 Peak powiedziałem, że podczas stania w miejscu, gdy mamy włączone opcje nawigacji po wgranym śladzie GPS, pojawia się upierdliwy komunikat: „Nie stój w miejscu”. Przemieszczanie się jest potrzebne zegarkowi do określania naszego kierunku poruszania. Jeśli się poruszamy, zegarek wie, w którym kierunku podążamy. Teraz takiego męczącego komunikatu nie ma. Możemy na spokojnie analizować trasę i zmieniać ustawienia zegarka. Brak upierdliwego komunikatu ogromnie mnie cieszy.

Co się stanie, gdy zejdziemy z trasy? Otóż otrzymamy alert „Zboczenie z trasy”, który pojawi się jeden jedyny raz, po ok. 100 m od miejsca zejścia z trasy. Alert nie jest mocny, więc należy pilnować się, gdy korzystamy z nawigacji Suunto 9 Peak Pro podczas zawodów lub istotnego treningu. Korzystając z włączonej opcji nawigacji po wgranym śladzie GPS, możemy w każdym momencie zrezygnować z pomocy tej funkcji. Możemy także wrócić po własnych śladach, co pozwoli nam się nie zgubić i bezpiecznie dotrzeć do miejsca rozpoczęcia aktywności.

Suunto 9 Peak Pro recenzja

Nawigacja uwzględnia również alerty dotyczące zmian kierunku, które pomagają nam poruszać się po trasie. Dzięki tym alertom otrzymujemy odpowiednio wcześniej informację o czekającej nas zmianie drogi/ścieżki. Muszę powiedzieć, że na głównym ekranie ze śladem trasy brakuje mi informacji o dystansie dzielącym mnie od najbliższej zmiany kierunku. Widziałbym tutaj pole z informacją, że do najbliższego zakrętu mam np. 200 m. Z opcją bieżącego przeliczania tej odległości, żebym zawsze wiedział, za ile metrów czeka mnie zmiana kierunku.

W Suunto 9 Peak Pro system alarmów o zmianach kierunku działa dość dobrze, ale trzeba się do niego przyzwyczaić. Podam przykład: jeśli czekają nas dwie zmiany kierunku (w miejscach A i B ), to na ok. 100 m przed miejscem A otrzymamy alert o czekającej nas zmianie kierunku. Gdy będziemy już w miejscu skrętu A, otrzymamy informację o tym, za ile metrów jest punkt B i w którą stronę trzeba tam skręcić. Podpowiedzi działają więc z dużym wyprzedzeniem. Dla mnie najważniejszą podpowiedzią jest ta na ok. 100 m przed wspomnianym miejscem A. Wówczas dostaję jasny sygnał, że za 100 m mam skręt w lewo. Tak więc jak wspomniałem, trzeba się przyzwyczaić i potrenować z zegarkiem nawigację. Z czasem alerty stają się zrozumiałe i czytelne, ale na początku trudno jest się przyzwyczaić.

Gdy wyjmiemy zegarek z pudełka, uruchomimy go i przejdziemy do aktywności sportowych zobaczymy, że dla każdego sportu są już z góry zdefiniowane widoki z informacjami treningowymi. Są to ekrany z konkretnymi parametrami, np. aktualnym tempem i tętnem, dystansem i czasem trwania całej aktywności. Sięgając po aplikację Suunto App, możemy spersonalizować wszystkie widoki danych dla każdego ze sportu.

Suunto 9 Peak Pro recenzja

Suunto nie daje możliwości poprawy jakiegoś widoku w już fabrycznie zapisanych trybach. Należy stworzyć całkowicie nowy zestaw ekranów treningowych i jakoś go nazwać. Ja utworzyłem więc „Bieganie Kamil” i w tym trybie pod siebie ułożyłem ekrany ze wskaźnikami treningowymi. Za każdym razem, gdy biegam, wybieram właśnie ten tryb. Warto podkreślić, że w ramach sportu możemy zaprogramować tylko 4 zestawy danych. W każdym zestawie (widoku) możemy umieścić od 3 do 7 pól z parametrami sportowymi lub zamiennie możemy wstawić na cały ekran wykres (np. tętna), tabelę okrążeń lub strefy intensywności.

Układ z 7 polami danych sprawia, że informacje nie są dobrze widoczne. Moim zdaniem najlepiej korzystać z opcji 5 informacji na jednym widoku. Najbardziej czytelny jest układ z 3 danymi, ale dla części osób korzystających z zegarka może to oznaczać problem z umieszczeniem wszystkich wskaźników, które lubią mieć pod ręką. Patrząc tym bardziej na to, że możemy łącznie stworzyć tylko 4 takie zestawy (widoki), nie jest to opcja, która efektywnie wykorzystuje dostępne miejsce.

Suunto 9 Peak Pro opinia

Podczas aktywności sportowej zegarek Suunto 9 Peak Pro ma czytelny wyświetlacz i świetny alert dotyczący automatycznego okrążenia. Wibracja i dźwięk są dla mnie bardzo mocne i głośne, co oczywiście mi się podoba. Zegarek ma również funkcję autopauzy. Autopauzę możemy włączyć lub wyłączyć dla każdego trybu sportowego, zanim rozpoczniemy rejestrację ćwiczeń.

Zegarek pozwala sterować muzyką, podcastami i innymi multimediami odtwarzanymi na smartfonie. Widżet do sterowania muzyką jest domyślnie włączony. Warto zauważyć, że jest to opcja pełniąca funkcję podobną do pilota – włącz, wyłącz, przewiń itd. Nie jest to opcja pozwalająca na wgranie muzyki do pamięci zegarka. Żeby słuchać muzyki w czasie ćwiczeń, trzeba mieć przy sobie telefon, na którym jest muzyka, lub który ma dostęp do serwisów muzycznych.

Suunto 9 Peak Pro opinia

Zegarek Suunto 9 Peak Pro nieustannie mierzy bezwzględne ciśnienie atmosferyczne za pomocą wbudowanego czujnika ciśnienia. Na podstawie tego pomiaru oraz wartości odniesienia wysokości obliczana jest wysokość lub ciśnienie powietrza. Do tych informacji mamy szybki i łatwy dostęp. Wystarczy przejść z ekranu głównego do specjalnego widżetu. Poza powyższymi informacjami mamy również dostęp do danych pogodowych oraz możemy zobaczyć, kiedy wzejdzie i zajdzie słońce. Do dyspozycji użytkownika Suunto 9 Peak Pro jest także kompas cyfrowy, do którego mamy stały dostęp – nie musimy włączyć rejestracji aktywności sportowej.

Suunto 9 Peak Pro opinia

Zegarek Suunto 9 Peak Pro ma dostęp do przewodników SuuntoPlus i do sklepu SuuntoPlus Store. Dostęp do tych – nazwijmy je opcji – pozwala na znaczące zwiększenie funkcjonalności naszego zegarka Suunto. Umownie możemy powiedzieć, że działa to podobnie do Garmin IQ Store, choć to mocne uproszczenie. Jednak każdy, kto zna sklep Garmin od razu będzie wiedział, o co chodzi. Polecam zagłębić się w opcje i możliwości sklepu Suunto na stronie: https://www.suunto.com/pl-pl/Content-pages/suuntoplus/#HowToGuides

Użytkownicy dziś testowanego zegarka mają dostęp do pomiaru mocy, bez dodatkowego sprzętu. Z pomiaru mocy możemy korzystać w czasie uprawiania określonych sportów – biegania i kolarstwa. Jeśli utworzymy własny tryb sportowy, w którym przygotujemy indywidualne ekrany treningowe, należy pamiętać o uwzględnieniu także wskaźników mocy – są one na końcu dostępnej listy. Miernik mocy mierzy ilość wysiłku fizycznego wymaganego do wykonania określonej aktywności. Wysiłek jest mierzony w watach. Główną zaletą miernika mocy jest precyzja. Przedstawia on dokładnie, ile wysiłku użytkownik wkłada w ćwiczenie i ile mocy wytwarza.

Suunto 9 Peak Pro opinia

Zegarek Suunto 9 Peak Pro oferuje pięć domyślnych stref mocy, z których można korzystać, oraz pozwala na zdefiniowanie własnych stref. Żeby widzieć specjalny ekran mocy należy włączyć go przechodząc do ustawień zegarka, ustawień treningu, później do ustawień stref intensywności. W strefach zaawansowanych możemy ręcznie ustalić zakresy pięciu stref mocy i włączyć specjalny widok (ekran) w czasie naszych aktywności. Pomiar mocy biegowej odbywa się bez dodatkowego sprzętu. Jeśli potrzebujemy sparować z zegarkiem Suunto 9 Peak Pro dodatkowy czujnik, możemy korzystać z urządzeń do pomiaru tętna, czujników rowerowych, dodatkowego czujnika mocy oraz pasów do pomiaru tętna z klatki piersiowej. Zegarek korzysta tylko z łączności Bluetooth. Nie ma łączności ANT+.

Suunto 9 Peak Pro opinia

Zbliżając się do zakończenia testu, podkreślę, że testowałem sprzęt jako biegacz. Jednak nie jest to urządzenie tylko dla osób zainteresowanych tą aktywnością. Zegarek ma dostęp do ponad 95 trybów sportowych, w których znajdują się moim zdaniem wszystkie aktywności, jakie jesteśmy w stanie wymyślić. Możemy z nim także pływać i nurkować do 10 m głębokości! To jednoznacznie wskazuje, że sprzęt jest zabezpieczony przed wodą. Jeśli chcemy nurkować z tym zegarkiem, warto przeczytać ten tekst.

Suunto 9 Peak Pro opinia

Co z baterią? Wystarczy na naprawdę długie treningi i wędrówki w nieznane. W pełni naładowany zegarek w czasie treningu z najlepszą dokładnością GPS powinien działać do 40 godz. W trybie zwykłego zegarka, gdy korzystamy z niego oszczędnie, powinien działać do ok. 20 dni. Jednak, gdy często przychodzą na nasz nadgarstek powiadomienia z telefonu i regularnie zmieniamy jego ustawienia, powinniśmy dociągnąć do ok. 10 dni pracy. Naładowanie całkowicie rozładowanej baterii zajmuje ok. 60 min. Są jeszcze tryby pozwalające oszczędzać baterię w trakcie aktywności fizycznej. Przycinając dokładność zegarka (szczególnie zapis GPS), możemy wydłużyć jego działanie do 70 godz. lub korzystając z bardzo rzadkiego zapisu GPS – do 300 godz. pracy. Na marginesie dodam, że sposób ładowania zegarka (końcówka kabla i gniazdo w zegarku) nie podoba mi się. Zawsze czekam na komunikat prezentowany na wyświetlaczu o tym, że zegarek się ładuje. Nigdy nie jestem tego pewny, gdy podłączam go do ładowania.

Suunto 9 Peak Pro opinia

Podsumowanie. Zacznę do tego, co mnie osobiście boli. Jest to dokładność optycznego pomiaru tętna z nadgarstka. Gdyby nie ona, uważałbym ten zegarek za całkiem świetny. Jeśli ma taki być, trzeba absolutnie dokupić dodatkowy czujnik pomiaru tętna z klatki piersiowej. Wówczas jest to zestaw, który mocno odznacza się na swojej półce cenowej. Gdy wspomnianego pasa nie kupimy, zegarek na wspomnianej półce będzie słabo dostrzegalny. Zakładam, że dokładność pomiaru tętna z nadgarstka z czasem zostanie poprawiona – nastąpi aktualizacja oprogramowania zegarka. Oceniam jednak produkt w jego obecnej formie. Zegarek plus pas to mocny zestaw, choć mimo wszystko pozostaje lekki niesmak, że pomiar tętna z nadgarstka w tym produkcie jest tak słaby. Prawdziwą przeciwwagą do powyższego jest moim zdaniem to, że Suunto 9 Peak Pro ma najlepsze przyciski, jakie testowałem w zegarkach w całym 2022 roku! Tak działających przycisków chciałbym w każdym zegarku sportowym! Są świetne, intuicyjne i rewelacyjnie umieszczone. Dzięki tym przyciskom zmiana ustawień zegarka to bajka. Bardzo podoba mi się to, jak ten sprzęt leży na moim nadgarstku – ma świetną wielkość i masę. Suunto 9 Peak Pro ma moim zdaniem mocną baterię, bardzo czytelny wyświetlacz, głośne i silne alerty podczas automatycznego okrążenia. Na koniec podkreślę, że powyżej napisałem ok. 3800 słów, które w większości są na plus dla tego sprzętu i trudno jest przytoczyć je ponownie w podsumowaniu. Zapraszam więc do przeczytania całego tekstu i obejrzenia wideo recenzji. Zbierając wszystko do jednego zdania – warto czy nie? Na dzień tworzenia tego fragmentu bardzo warto z pasem napiersiowym do pomiaru tętna. Szczególnie, gdy zamierzamy trenować wiele sportów, ćwiczymy wiele godzin w tygodniu i mamy zamiar żyć w zgodzie z własnym organizmem – zegarek dzieli się wiedzą o stopniu naszej regeneracji w czasie snu, a także informuje o przeciążeniach, zapobiegając przetrenowaniu. Aplikacja Suunto App i wskaźniki o przeciążeniu i formie są mistrzowskie. Cała aplikacja jest szalenie prosta do ogarnięcia i funkcjonalna! Zegarek i pas to zestaw, który moim zdaniem powinien spodobać się wymagającym sportowcom. Cena jest wysoka, ale jest to sprzęt załadowany po brzegi funkcjami, które stale są dorzucane dzięki przewodnikom SuuntoPlus. Zakładam, że macie setki pytań. Pytajcie pod filmem z recenzją na YouTube – tam odpowiadam w ciągu godziny!

Informacja: zegarek otrzymałem do testów. Według nowych wytycznych dla twórców przygotowanych przez Prezesa UOKiK, muszę wskazać, że materiał jest sponsorowany, ponieważ zegarek zostaje u mnie w barterze. Materiał oglądacie jednak jako pierwsi, nikt go wcześniej nie widział i nie zatwierdzał. Każde słowo wyszło spod mojego pióra i ręczę za obiektywność testu. Dziękuje, że przeczytałeś całość! To ważne, żebyś pamiętał, że recenzje tworzę samodzielnie, a okazjonalna płatna współpraca z markami jest szansą na rozwój portalu i kanału Bieganie Uskrzydla na YouTube.

polecane

Dołącz do dyskusji, zostaw komentarz

  1. Leszek pisze:

    Mnie Suunto 9 Peak Pro urzeka designem i jakością wykonania – szczególnie w wersji Titanium Slate. I tyle. Reszta przemawia niestety przeciw. Wyświetlacz 1.2 cala z wielgachną niewykorzystaną przestrzenią dookoła. Brak map. Czas działania baterii nie powala. Tak na marginesie maksymalna głębokość nurkowania/wodoszczelność to 100 metrów. Niestety ale konkurencja odskoczyła od Suunto na kilka długości bieżni. Nie wiem jak u Polara, ale u Garmina za podobną cenę do Peak Pro Ocean Blue (2,3 tys. – 2,5 tys.) dostajemy Forerunnera 955 Solar – troszkę większa średnica ale na plus mapy, ładowanie solarne, mniejszy ciężar, większy wyświetlacz (1,3 cala), muzyka, wielopasmowy GPS. Natomiast jeżeli zależy nam na tytanie i długo działającej baterii ale mamy w nosie dotykowy wyświetlacz, mapy, muzykę i mały rozmiar (dużo tych ustępstw 🙂 ) to lepiej dołożyć dwie stówki do wersji Titanium i kupić Garmina Enduro pierwszej generacji. Nie żebym reklamował Garmina ale niestety Suunto po raz kolejny mnie rozczarowuje – uwielbiam design dziewiątki Peak/Peak Pro ale niestety Suunto zaczyna zostawać w tyle za konkurencją z USA a osobiście wolałbym aby Finowie wyskoczyli na czoło 🙂

  2. Biegacz pisze:

    Dla mnie ta sponsorowana recenzja mówi tylko jedno – skoro już kupiłeś Suunto 9 Peak Pro to musisz pogodzić się z tym, że masz gorszy zegarek od konkurencji. Mamy XXI wiek a Suunto nadal nie oferuje w zegarku sportowym map topograficznych, nie ma odbiornika GPS z multi-band, akumulator pozwala tylko na 40 godzin pracy w trybie śledzenia lokalizacji co 1 sekundę, nie ma możliwości płacenia zegarkiem, nie ma możliwości wgrania muzyki do zegarka. W dobie kryzysu czyli rosnących cen za energię elektryczną Suunto nie potrafi dodać panelu solarnego aby wydłużyć czas działania zegarka. Konkurencja już to ma i w 2. generacji solar działa tak dobrze, że doputy tarcza zegarka jest wystawiona na słońce to w trakcie aktywności wartość procentowa akumulatora spada bardzo wolno i przykładowo 100 km na rowerze można wykonać tylko na 1%! Nie dawajcie się wkręcać, że Suunto jest rewelacyjne bo np. jeśli chodzicie po górach to nawigacja za pomocą śladu bez map jest bardzo niebezpieczna a czasem nawet kosztowna. Ponadto, co to jest 40 godzin pracy gdy nie zabierzecie przewodu do ładowania zegarka gdy będziecie przez cały weekend w górach? Inny przykład: startujesz w zawodach i chcesz na trasie kupić coś do picia lub jedzenia – jak zapłacisz gdy nie masz portfela? O słuchaniu muzyki z zegarka podczas aktywności już nie wspominam bo to powinien być standard. Jak ktoś twierdzi, że można zabrać telefon to ja zawsze wtedy zadaję pytanie – to po co kupować zegarek za kilka tysięcy? Jak już patrzymy na każde wydane 100 zł to patrzmy też na to, czy to co kupujemy da nam wszystko to, czego oczekujemy od sportowego zegarka. Ja wiem, że na grupie Facebook Suunto Polska będą zachwalać Suunto pod niebiosa ale ich zegarki są w tyle za konkurencją i trzeba być tego świadomym. Pozdrawiam!

Dołącz do dyskusji, zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Bronimy się przed SPAM-em. Uzupełnij pole:

Bieganie. Na co pomaga, a na co szkodzi?

Bieganie stało się formą rozrywki, po którą sięgają miliony ludzi na całym świecie. Ten sport nie tylko wypełnia czas wolny, pomaga zredukować stres czy pozbyć się negatywnych emocji, ale przede wszystkim świetnie wpływa na kondycję fizyczną i psychiczną. Badania pokazują, że regularne uprawianie aktywności fizycznej jest jedną z najlepszych metod zapobiegania wielu chorobom czy problemom zdrowotnym. Jak bieganie wpływa na nasz organizm? Jakich efektów możemy się spodziewać? Czy bieganie może nam zaszkodzić? (więcej…)