Kiedy kilka lat temu masowo przeszliśmy na pracę zdalną, wielu z nas myślało, że będzie łatwiej. Koniec z dojazdem do biura, możliwość pracy w piżamie, elastyczny czas. Brzmiało idealnie. Po kilku latach już wiemy, że praca z domu niesie ze sobą zupełnie inne problemy niż te, które znaliśmy z biura. Wiele osób czuje się teraz bardziej zmęczonych niż kiedykolwiek wcześniej, mimo że teoretycznie mają więcej komfortu i czasu dla siebie.
Foto: pexels.com
Brak granicy między pracą a życiem prywatnym
To chyba największy problem pracy zdalnej, o którym mało kto mówił. Kiedy biuro jest w salonie albo sypialni, trudno powiedzieć sobie, że koniec dnia pracy. Laptop stoi na stole i kusi żeby jeszcze coś sprawdzić wieczorem. Telefon służbowy dzwoni w sobotę i wydaje się naturalnym odebrać, bo przecież jesteśmy w domu. Ta niewidzialna granica, która istniała kiedy fizycznie opuszczaliśmy biuro po prostu zniknęła. Efekt jest taki, że ludzie pracują więcej godzin niż kiedyś, często nawet o tym nie wiedząc. Pół godziny tu, dwadzieścia minut tam i nagle okazuje się, że pracowaliśmy dziesięć godzin zamiast ośmiu. Co gorsza, umysł nigdy tak naprawdę nie odpoczywa, bo podświadomie wiemy że praca jest tuż obok.
W biurze zawsze coś się działo. Ktoś przynosił ciastka, inny opowiadał o weekendzie, słychać było rozmowy telefoniczne i śmiechy. Praca zdalna to często kompletna cisza przerywana jedynie dźwiękami z kuchni czy ulicy. Dla wielu osób ta cisza jest początkowo przyjemna, ale po pewnym czasie zaczyna ciążyć. Brak interakcji z innymi pracownikami sprawia, że czujemy się odizolowani i samotni. Spotkania przez wideokonferencje wcale tego nie rekompensują, wręcz przeciwnie, często wywołują dodatkowe zmęczenie. Patrzenie na ekran z twarzami współpracowników przez kilka godzin dziennie jest dziwnie wyczerpujące
Dom który stał się więzieniem
Mieszkanie, które kiedyś było miejscem odpoczynku teraz kojarzy się z pracą. Siadamy na kanapie wieczorem i widzimy biurko gdzie spędziliśmy cały dzień. Idziemy do kuchni po kawę i mijamy to samo miejsce gdzie odbywaliśmy spotkania. Przestrzeń domowa straciła swój charakter bezpiecznej przystani. Dla osób mieszkających w małych mieszkaniach problem jest jeszcze większy, bo często nie ma możliwości wydzielenia osobnego pokoju na biuro. Wtedy praca odbywa się dosłownie w sypialni albo przy stole w kuchni. Psychicznie to bardzo obciążające, ponieważ nie mamy już nigdzie miejsca, które byłoby tylko nasze, tylko do relaksu. Wszystko zmiesza się w jedno i trudno znaleźć ukojenie.
Na początku wydawało się, że zaoszczędzimy masę czasu na dojazdach. Dla niektórych to była godzina dziennie, dla innych nawet dwie. Zamiast odpoczynku czy hobby często wypełniamy go dodatkową pracą albo bezmyślnym scrollowaniem internetu. Co więcej, dojazd do pracy pełnił ważną funkcję, był momentem przejścia między domem a pracą. Ten czas w autobusie czy samochodzie pozwalał mentalnie przygotować się do dnia albo go podsumować. Teraz budzimy się, idziemy dwa metry do biurka i zaczynamy pracować. Wieczorem zamykamy laptop i zostajemy w tym samym miejscu. Brakuje tej naturalnej przerwy która dawała umysłowi sygnał że zmieniamy tryb.
Ekrany wszędzie i zawsze
Praca zdalna to praktycznie ciągłe siedzenie przed komputerem. Spotkania, które kiedyś odbywały się twarzą w twarz teraz to wideokonferencje. Rozmowa na korytarzu to teraz czat na komunikatorze. Nawet przerwa na kawę często kończy się przeglądaniem telefonu. Oczy bolą, głowa ciąży, kręgosłup sztywnieje. Ta nadmierność czasu spędzonego przed ekranami jest fizycznie i psychicznie wyczerpująca. Brakuje naturalnych przerw, które dawało nam biuro, chociażby przejście do sali konferencyjnej czy wyjście na lunch. Teraz wszystko odbywa się w promieniu metra od krzesła i wszystko wymaga patrzenia w ekran.
Co możemy z tym zrobić?
Praca zdalna to nasza rzeczywistość i raczej nie zniknie. Warto więc nauczyć się z nią żyć w sposób, który nie prowadzi do wypalenia. Trzeba świadomie tworzyć granice, na przykład wyłączać komputer o konkretnej godzinie i chować go do szafki. Warto regularnie wychodzić z domu, nawet jeśli tylko na spacer, żeby zmienić otoczenie. Kontakt z ludźmi można pielęgnować spotykając się z nimi na żywo po pracy czy w weekendy. To proste rzeczy, ale naprawdę pomagają zachować zdrowie psychiczne i uniknąć wypalenia, które czai się w czterech ścianach domu.
Źródło zdjęć: pexels.com
