Granica dwóch godzin w półmaratonie ma dla biegaczy amatorów niemal symboliczny wymiar, a jej przekroczenie potrafi zmienić sposób, w jaki ktoś postrzega własne możliwości. Tempo 5:41 na kilometr, odpowiednia struktura tygodnia treningowego i rozsądna strategia biegu to elementy, które razem decydują o tym, czy ta granica zostaje przekroczona.
Tempo, masa ciała i wydolność
Wynik 2:00:00 na dystansie 21,097 km oznacza średnie tempo 5 min i 41 sekund na kilometr, utrzymane przez ponad dwie godziny. Ostatnie 5 km biegu zwykle weryfikuje całe przygotowanie i właśnie tam tracone są minuty, które można było zachować rozsądniejszym startem. Masa ciała ma przy tym realne znaczenie, a zależność jest prosta, im wyższa waga, tym większy wysiłek potrzebny do utrzymania tempa 5:41 na każdym kolejnym kilometrze. Biegacz o masie ciała dobranej proporcjonalnie do wzrostu pracuje przy tym samym tempie wyraźnie ekonomiczniej niż osoba z kilkoma zbędnymi kilogramami, co na dystansie półmaratonu realnie przekłada się na minuty na zegarze.
Warto jednak patrzeć na wagę nie tylko przez pryzmat wyniku, bo odpowiednia masa ciała zmniejsza także obciążenie stawów i ścięgien podczas wielotygodniowych przygotowań, co bezpośrednio przekłada się na mniejsze ryzyko kontuzji. Dlatego żywienie warto traktować jako pełnoprawny element przygotowań, zsynchronizowany z planem treningowym, a nie jako osobny temat, którym można zająć się dopiero po osiągnięciu formy biegowej.
Struktura i strategia
Zejście poniżej dwóch godzin wymaga zwykle 4 lub 5 treningów tygodniowo, przy czym ich struktura jest równie ważna co łączna liczba kilometrów. Biegacz realizujący 50 km tygodniowo wyłącznie w jednostajnym, umiarkowanym tempie rzadko osiąga istotny postęp wynikowy. Zdecydowanie więcej daje kombinacja jednego biegu długiego, jednej jednostki z odcinkami progowymi oraz dwóch lub trzech spokojnych biegów regeneracyjnych.
Rozłożenie tempa ma w półmaratonie bardzo duże znaczenie, a start zbyt szybko może kosztować więcej minut niż kilka tygodni zaległości treningowych. Optymalnym rozwiązaniem dla większości biegaczy celujących w dwie godziny jest start w tempie 5:45 do 5:50 na pierwszych kilometrach, a następnie stopniowe przyspieszanie w miarę narastającej pewności siebie. Warunki pogodowe potrafią zmienić wynik o kilka minut niezależnie od przygotowania, temperatura powyżej 18 stopni, wysoka wilgotność lub silny wiatr realnie obciążają biegacza i wymuszają korektę tempa już od pierwszego kilometra.
Kiedy dwie godziny stają się punktem wyjścia?
Granica dwóch godzin jest osiągalna dla osoby regularnie biegającej od kilku, a niekiedy kilkunastu miesięcy, pokonującej 40 km do 50 km tygodniowo i potrafiącej utrzymać tempo 6:00 min/km przez 10-12 kilometrów na treningu. Dobrym predykatorem potencjału na tym dystansie jest czas na 10 km, wynik w okolicach 48 do 50 min statystycznie przekłada się na półmaraton ukończony blisko granicy dwóch godzin. Biegacz, który schodzi wyraźnie poniżej tego progu, zwykle szybko odkrywa, że cel, który przez rok traktował jako marzenie, stał się kolejnym krokiem, a nie metą całej drogi. Kolejne granice, 1:50 czy 1:45, otwierają się naturalnie dla tych, którzy systematycznie budują formę i świadomie planują swój rozwój. Wynik dwóch godzin to dla ambitnego amatora jednocześnie potwierdzenie solidnej pracy i najlepszy możliwy punkt wyjścia do dalszego biegania.


50km i 5 treningów to raczej bardzo dużo, żeby złamać 2h? Ale wiadomo, wszystko zależy od sytuacji wyjściowej. Przy czym z mojego doświadczenia wynika, że po 2-3latach na 4 treningach i 40-50km można łamać 1.30, i to bez dodatkowej aktywności. Zresztą znam też przypadki łamania na mniejszym kilometrażu 1.20, i to nie mowie o kims, kto kiedys trenował LA. Ale mowienie początkującym, ze powinni biegac 50km i 5x zeby pobiec 2h, to moze byc zniechecajace. Finalnie kluczem jest systematyczność. Statystycznie dużo lepiej bedzie biegac ktos, kto od paru lat biega regularnie 3-4x po 30-40km, niz ktos, kto potrenuje mocniej pare tygodni, a zimą lezy brzuchem do góry 🙂 Nie ma drogi na skróty.
U mnie były 3 treningi tygodniowo przez 5,5 miesiąca. W zasadzie od zera, bo miałem 8-letnią przerwę w bieganiu. Tygodniowy kilometraż między 125 i 150 km. I systematyczność, bez odpuszczania, nawet w śniegu i mrozie.
1:56:42 w debiucie w HM, w 50. urodziny.
Jakbym wiedział, że mam robić 4-5 dni w tygodniu i że inaczej szans na sub2h nie ma – to bym nie wystartował. Po prostu. Nawet bym nie zaczynał przygotowań.
Przesądzony ten artykuł. Ja bez żadnej historii sportowej, w wieku 45 lat zacząłem biegać, zrzuciłem 20kg i po 15 miesiącach od powstania z kanapy zrobiłem połówkę w 1.54 na sporym luzie bez zarzynania. Plan treningowy 3 biegania w tygodniu, koło 30-35km w piku przygotowań.