Moje rady dla biegaczy
Jak nie zwariować za biurkiem? Moje rady dla biegaczy

polecane

Jak nie zwariować za biurkiem? Moje rady dla biegaczy

Kamil Nowak
listopad 8, 2022
Sprzęt Zdrowie

Natchnieniem do napisania tego tekstu były ociężałe nogi, obolały tyłek, usztywniony jak kij kręgosłup i zmęczone oczy. To moje kary za grzechy, kiedy godzinami nie odstępuję biurka, pisząc kolejne linijki recenzji. Mam jednak swoje sprawdzone patenty na to, jak lepiej znieść godziny na siedząco, bo czasami górę nad własnym komfortem bierze chęć skończenia recenzji. O komforcie będzie więc dalsza część tekstu.

Moje rady dla biegaczy

Siedzę przez wiele godzin za biurkiem, o czym już wspomniałem. Jestem także biegaczem, który od ponad 10 lat regularnie oddaje się pasji. Na częstotliwość moich treningów wpływa wiele czynników, ale staram się ćwiczyć nie rzadziej niż 3 razy w tygodniu. Najczęściej biegam 4 razy: 2 razy od poniedziałku do piątku oraz w sobotę i w niedzielę. Osoby, które mają tak jak ja pracę siedzącą i dodatkowo biegają, potwierdzą, że najgorzej jest rozruszać się tuż po całym dniu za biurkiem. Często nie ma nawet czasu na porządny lunch w pracy, a co dopiero na 30-minutową przerwę na spacer.

Moim zdaniem kluczowe jest zachowanie zdrowego balansu między siedzeniem, czyli czasem, który poświęcamy pracy zawodowej, a dzienną dawną aktywności fizycznej, która korzystnie wpływa na organizm. Równowaga zaowocuje także lepszym samopoczuciem, a to sprawi, że każdego dnia będziemy bardziej szczęśliwsi.

Na przestrzeni lat wypracowałem scenariusz, który umożliwia mi utrzymanie skupienia na wysokim poziomie przez maksymalnie długi czas. Uważam, że z pozoru proste czynności, które zaraz omówię, poprawiają kreatywność i efektywność. Na moim przykładzie mogę powiedzieć, że podczas pisania jestem bardziej skoncentrowany, kreatywny i lepiej wykorzystuję czas. Ponieważ jestem biegaczem, lwia część moich rad pomaga nie tylko siedzieć, ale później – gdy odejdę od biurka – także trenować. Dlatego uważam, że każdy biegacz – od amatora po bardziej zaawansowanego skorzysta z dalszej części tekstu.

bieganie rady

Moje rady:

1. Co 60 min robię 10-minutowy spacer z lekką gimnastyką – przekładając to na prostszy język: raz na godzinę trzeba się rozruszać. Uważam, że ten punkt jest najważniejszy, ponieważ oddziałuje nie tylko na psychikę, ale także na ciało. Kiedy odchodzę od biurka, głowa się relaksuje, a ciało uwalnia się od napięć. Uważam, że 10-minutowy spacer działa cuda. Bez tej przerwy byłoby mi strasznie ciężko utrzymać wysoką dyspozycję. Trudno jest jednak pilnować regularności odpoczynku, stąd zawsze przy pracy korzystam z zegarka sportowego. Takiego, który ma funkcję powiadomień o braku aktywności. Krócej mówiąc: noszę taki zegarek, który, gdy siedzę zbyt długo, wystosuje alert – wibruje na nadgarstku. To sygnał, że czas na przerwę. Nie muszę jej pilnować, zegarek robi to za mnie. Taką funkcję ma wiele urządzeń, więc nie wskazuję konkretnego modelu. Zwracam jednak uwagę, że to przydatna funkcja, którą można docenić na koniec pracowitego dnia – oczywiście, gdy po alercie idziemy na spacer, a nie siedzimy dalej 🙂 W trakcie spaceru wystarczy kilka podskoków, przysiadów, jeśli miejsce pozwala – pompek. Moje ciało na takie ćwiczenia reaguje fantastycznie. Polecam.

2. Od 4 lat zapisuję dokładny czas pracy – zapisuję informacje, kiedy zacząłem pracę oraz kiedy robię przerwy, i jak długo one trwają. Wpisuję czas, który faktycznie poświęciłem na tworzenie recenzji. Stąd później wiem, jak długo dany projekt trwał – ile czasu zajęła mi jego realizacja. Po pewnym czasie łatwiej mi było zarządzać kalendarzem pracy. Zdecydowanie lepiej panowałem nad efektywnością dnia, tygodnia i miesiąca. Może dziwnie to zabrzmi, ale mając informacje o efektywnie przepracowanym czasie, czuję się pewniej. Widzę zarazem nie tylko dni, kiedy pracowało mi się gorzej, więc częściej robiłem dłuższe przerwy, ale też okresy, gdy pracowałem od rana do nocy. Mając te informacje mogę lepiej zaplanować odpoczynek, który – nikogo nie trzeba przekonywać – wpływa na nasze funkcjonowanie. Wypoczęte ciało i zrelaksowana głowa są szybciej gotowe do pracy.

3. Zakładam skarpety kompresyjne (podkolanówki) – dla wielu osób będzie to punkt kontrowersyjny, ponieważ kompresja mięśni ma raczej więcej przeciwników niż zwolenników. Jedni i drudzy mają dużo do powiedzenia. Ja stoję z osobami, które chwalą i korzystają z kompresji. Żeby po wielogodzinnym siedzeniu poczuć prawdziwą różnicę między pracą w skarpetach a pracą bez nich, należy zwrócić szczególną uwagę na typ i rozmiar skarpet. Ja wybieram tylko podkolanówki, które już od stóp wspomagają krążenie krwi i pomagają odprowadzić ją z kończyny. Podkolanówki uciskają bardzo dużą powierzchnię nogi, co pozwala jednocześnie działać kompresji na wielu mięśniach. Ja stosuję mocniejszą, II klasę ucisku, ponieważ mam tendencję do powstawania żylaków. Gdy wiem, że czekają mnie długie godziny siedzenia za biurkiem, np. podczas podróży samochodem lub samolotem, zabieram je ze sobą. Podkolanówki są najczęściej cienkie, więc możemy nosić je pod spodniami. Wówczas nikt nie widzi, że z nich korzystamy. Noszenie podkolanówek kompresyjnych przez 2–3 godz. dziennie znacząco wpłynie na przyspieszenie regeneracji. Zauważalna będzie lekkość nóg podczas biegu – zupełnie inaczej niż, gdy po kilku godzinach siedzenia wstaniemy i zaczniemy biegać. Kompresja zadba o lepszy stan naszych mięśni i przyspieszy krążenie. Dobrej jakości produkty kompresyjne kosztują ok. 160–250 zł. Uważam, że jest to niewielki wydatek, gdy popatrzy się na efekty jej regularnego stosowania. Dobrej jakości podkolanówki mogą służyć nam nawet rok. Jeśli macie pytania o kompresję – piszcie w komentarzach, pomogę.

4. Jedzenie i nawodnienie są ważne – nie będzie to punkt o prawidłowej i dobrze zbilansowanej diecie, ale ogólnie o tym, że nasz organizm żeby funkcjonować, potrzebuje zdrowego paliwa. Mój dzień zaczynam od większego śniadania, bo wiem, że dla mojego ciała jest to fundament. Jeśli zjem mało, pokuszę się o produkty kiepskiej jakości lub – co najgorsze – z braku czasu pominę ten posiłek, kolejne godziny będą mało efektywne. Śniadanie to najlepszy klucz do dobrego początku dnia. Później lunch i przekąski – banan, marchewki lub inne ulubione produkty. W czasie wytężonego wysiłku umysłowego i fizycznego żywienie i nawodnienie są najważniejsze. Pamiętajcie o jedzeniu, ale też o piciu. Nie tylko pod postacią herbaty czy kawy, ale też w najprostszej – szklanki wody. Przyjęło się, że człowiek potrzebuje ok. 2 l wody, a w czasie upałów nawet 3 lub więcej.

5. 1 dzień to 1 temat, chyba, że jest kryzys – jestem tego zdania, że tylko pełne poświęcenie uwagi jednemu tematowi odkrywa przed nami wszystkie jego karty. Zagłębianie się w szczegóły, ich dokładna analiza i wyciąganie wniosków to kluczowe elementy zgłębienia tematu. Jeśli mam do wykonania test, poświęcam się na 100% tylko tej czynności. Nie robię w tym czasie niczego innego. Najczęściej zaczynam od pustej kartki i przygotowuję wstępny plan działania – tak, żeby niczego nie pominąć. Także po to, żeby szybko przeglądać zagadnienia, które mam zamiar poruszyć. Podkreślę więc, że nie piszę kilku testów jednocześnie. Takie przypadki mogę policzyć na palcach jednej ręki, a recenzuję sprzęt od ponad 7 lat. Poza tym, co powiedziałem, muszę dodać ważną rzecz. Jeśli danego dnia ciężko jest mi wejść w pracę, trudno mi myśleć o tym konkretnym temacie i zrobiłem już wszystko, co mogło odmienić mój kryzys twórczy, zmieniam temat na inny. Wybieram coś innego: niekoniecznie łatwiejszego i mniej skomplikowanego. Przeskoczenie na inny temat pozwala wykorzystać dzień pracy. Czy stosujecie taki zabieg, czy to raczej marginalny i rzadko stosowany patent?

6. 1 temat przez 3–4 dni pod rząd – punkt, który jest nierozerwalnie związany z zasadą 1 dzień to 1 temat. Nieustanna praca nad jednym tematem bywa nużąca. Czasami potrzebna jest zmiana perspektywy, chwilowy odpoczynek, uwolnienie głowy od konkretnego tematu. Moim systemem jest praca nad tą samą recenzją przez 3, góra 4 dni pod rząd. Później wprowadzam najczęściej 1 dzień przerwy i ponownie wracam do tematu. W czasie przerwy staram się nie myśleć o temacie, od którego odpoczywam. Zajmuję się innymi zadaniami. Wracając po przerwie do recenzji, czuję, że wiele kwestii poukładało mi się w głowie – wyjaśniły się lub połączyły ze sobą, dając mi lepsze zrozumienie tematu czy zagadnienia. Tak – tworzenie recenzji to proces wieloetapowy, który w moim przypadku ma scenariusz, według którego postępuję – po to, żeby niczego ważnego nie pominąć.

7. Miejsce pracy i otoczenie wpływają na jakość życia i tworzenia – kiedyś zgłębiałem temat otoczenia i tego, jak wpływa na nas, gdy coś tworzymy. Zbyt głośne miejsce zapewne mocno obniży naszą efektywność. Podobnie jest w przypadku pomieszczenia, w którym nie ma dobrego przewiewu lub klimatyzacji. Świeże powietrze jest ważne dla organizmu. Dopóki nie jest zbyt zimno, stale pracuję przy otwartym oknie. Gdy żar leje się z nieba i zaczynamy szybko przyklejać się do biurka i fotela, pomocna będzie klimatyzacja. Wiem, że część osób otacza się ulubionymi przedmiotami – jestem w tej grupie. Mam ulubione słuchawki, długopis i kubek. Muszą przy mnie być, gdy tworzę. Od 4 lat mam jeden fotel, który kupiłem w popularnym sklepie meblowym. Wszystkie osoby czytające ten fragment na pewno się ze mną zgodzą, że wygodne siedzisko jest bardzo ważne. Od kilkunastu tygodni testuję nowy fotel – Genesis Astat 700.

Moje rady dla biegaczy

Genesis Astat 700 to z nazwy fotel dla gracza lub – jak kto woli – fotel gamingowy. Wybrałem ten fotel, ponieważ ma w pełni regulowane kluczowe dla komfortu siedzenia elementy. Możemy dopasować fotel do naszych indywidualnych preferencji i ulubionej pozycji przed ekranem. Jest to dla mnie jedna z ważniejszych spraw, ponieważ spędzam długie godziny przed laptopem i wymagam od fotela, żeby zapewnił mi maksymalny komfort.

Genesis Astat 700

Producent informuje, że na etapie projektowania fotela Genesis Astat 700 wzięto pod uwagę komfort siedzenia, prawidłowe ułożenie szyi i kręgosłupa względem ekranu, co ma zapewnić właściwą postawę, a tym samym zdrowie użytkownika sprzętu. Stąd m.in. możliwość regulacji siedziska, ułożenia oparcia, regulacji zagłówka i podłokietników.

Genesis Astat 700

Fotel gamingowy Genesis Astat 700 jest przeznaczony dla osób o wzroście 160–195 cm i wadze do 120 kg. Fotel ma regulowaną wysokość –114–128 cm. Wyposażony został w podnośnik gazowy. Materiały, z których wykonano fotel są miękkie i przyjemne, a łączenia kolorów – miłe dla oka. Moim zdaniem nie jest to jednak fotel, po który sięgną osoby, które zwracają uwagę na to, żeby fotel był wykonany z przepychem i miał imponujące detale. Niektóre fotele dla graczy prezentują się fenomenalnie. Genesis Astat 700 stawia bardziej na komfort, wygodę siedzenia, możliwość dopasowania wielu elementów do preferencji użytkownika, a nie na zdobienia i obszycia. Mogę więc przyznać, że wybrałem go ze względu na praktyczność, a nie design.

Genesis Astat 700

O praktyczności będzie teraz. Bardzo przyjemnie się na nim siedzi. Siateczka, z której wykonane zostało siedzisko i oparcie jest fenomenalna. Strefa siedzenia i oparcie nie mają poduszek i skóry ekologicznej, która często występuje w tego typu fotelach. Jest za to niebywale lekka, cienka i przewiewna siateczka. Gdy dotyka się siateczki palcami czuć jej mocne napięcie. Z początku myślałem, że to rozwiązanie się nie sprawdzi, ale im dłużej siedziałem, im więcej dni na tym fotelu przepracowałem, tym bardziej doceniam to rozwiązanie. Siateczka jest mistrzowska. Jest przewiewna i gwarantuje wysoki komfort termiczny – w ciepłe dni nie gotuje się nam tyłek i plecy.

Genesis Astat 700

Odpowiednie wyprofilowanie fotela to najważniejszy aspekt, który bezpośrednio wpływa na kręgosłup i szyję, a więc na to, czy będziemy mogli długo pracować bez bólu wskazanych części ciała. Tutaj świetnie się sprawdza 8-żebrowa konstrukcja ExoBase, będąca odzwierciedleniem kręgosłupa w części lędźwiowej. Element ten możemy regulować w aż 3 pozycjach. To oznacza, że unikniemy bólu pleców w najbardziej narażonym na to odcinku.

Genesis Astat 700

Warto wspomnieć, że pod siedziskiem znajduje się podstawa z aluminium i nylonowe kółka. Siedzisko (głębokość siedzenia) możemy regulować. Wystarczy za pomocą dźwigni, która znajduje się pod krzesłem ,ustawić, jak głęboko chcemy siedzieć. To bardzo praktyczna funkcja!

Genesis Astat 700

Gdy zaś popatrzmy na górę fotela, rzuca się w oczy regulowany zagłówek. Choć można go ustawić w wielu pozycjach, moim zdaniem jest to najsłabszy element fotela Genesis. Zagłówek lubi zjechać do pozycji początkowej – najniższej. Co jakiś czas muszę go ponownie ustawiać. Być może za mocno odchylam się do tyłu i wówczas on spada. W każdym razie brakuje mi tutaj jakiejś klamry lub czegoś wciskanego, żeby zagłówek był zawsze w pozycji, której potrzebuję. Duży plus mają ode mnie podłokietniki, które można dopasować do indywidualnych preferencji.

Genesis Astat 700

Mam nadzieję, że moje patenty, jak wysiedzieć wiele godzin za biurkiem okażą się pomocne. Zachęcam do sprawdzenia wskazówek i zastosowania ich we własnym miejscu pracy. Do sprawdzonych przeze mnie rozwiązań należy podejść elastycznie, nie zawsze bowiem będziemy mogli odejść od biurka na kilkanaście czy nawet kilka minut. Wówczas warto choćby poruszać żwawiej nogami pod biurkiem czy pomyśleć nad innym alternatywnym rozwiązaniem. Jeśli chcecie podzielić się swoimi sprawdzonymi trikami, jak wysiedzieć długie godziny za biurkiem, napiszcie komentarz pod tekstem. Fotel Genesis Astat 700 i wiele innych produktów marki Genesis znajdziecie tutaj: https://pl.genesis-zone.com/kategoria/fotele-gamingowe

Materiał zawiera płatne lokowanie marki GENESIS

polecane

Dołącz do dyskusji, zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Bronimy się przed SPAM-em. Uzupełnij pole:

Marszobiegi przynoszą liczne korzyści. Jak zacząć?

Marszobiegi to ćwiczenia, które zaleca się osobom początkującym z nie tak dużą nadwagą. Jeden marszobieg składa się z zestawów – bieg i marsz, np. 1 min biegu, 2 min marszu, 1 min biegu, 2 min marszu itd. W praktyce marszobieg nie jest tak bardzo obciążający dla układu ruchu i mięśni, jak bieg bez zatrzymania, nawet o niskiej intensywności. (więcej…)