Przyjazd na zawody to ważny element startu i mogę powiedzieć wprost, że to właśnie nieodpowiedni, zbyt krótki czas na dojazd lub jakiś poślizg w trakcie podróży na miejsce startu, a nie sama dyspozycja biegacza, bywa źródłem największego zdenerwowania przed rozpoczęciem zmagań na trasie biegu. Chodzi głównie o stres, ten startowy, ale także związany z logistyką, załatwieniem formalności i orientacją w terenie wokół strefy startu, zwłaszcza gdy startujemy pierwszy raz w jakimś biegu. Wielu biegaczy kręci się na godzinę przed startem, rozpoznaje teren, szuka strefy startowej i ustala lokalizację toalet. Na to wszystko potrzeba czasu, więc warto przyjechać na miejsce startu z większym zapasem.
Załatw wszystko na spokojnie
Bieg to nie tylko kilometry pokonane na trasie. To także cała logistyka poprzedzająca start, która potrafi wywołać napięcie, równie silne, jak sam wysiłek fizyczny. Kiedy zawodnik przyjeżdża na styk, każda drobna komplikacja, korek na dojeździe, problemy z zaparkowaniem samochodu, czy kolejka po numer startowy, urastają do rangi problemu. Brak czasu wyzwala w nas stres, który odbija się na koncentracji i na naszym samopoczuciu. Wcześniejszy przyjazd na start daje przestrzeń na to, żeby wszystkie te drobne sprawy załatwić bez presji czasu, a psychicznie pozwala oswoić się z miejscem i atmosferą zawodów. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że biegacze, którzy przyjeżdżają z większym zapasem czasu, mają lepszą koncentrację, samopoczucie i lepiej się kontrolują, pod każdym względem.
Ile czasu zarezerwować w zależności od skali imprezy
Plan przyjazdu warto dopasować do wielkości zawodów oraz liczby uczestników, bo mały bieg, w małym mieście, z kilkoma tysiącami startujących, to zupełnie inne realia organizacyjne niż impreza w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Łodzi czy innym dużym mieście.
Przy niewielkich imprezach, gdzie liczba uczestników sięga 500-2000 osób, wystarczy zwykle przyjazd z wyprzedzeniem od godziny do półtorej godziny przed startem. Kolejki są krótsze, parking bliżej, a cała logistyka mniej skomplikowana, więc czasu na formalności potrzeba po prostu mniej.
Przy dużych biegach, na 10 kilometrów, półmaratonach, czy maratonach, warto zaplanować od dwóch do dwóch i pół godziny zapasu. Ten dodatkowy czas nie bierze się znikąd, przy tysiącach uczestników każdy etap, odbiór pakietu, dojście do depozytu, dotarcie do właściwej strefy startowej, trwa dłużej, bo w tym samym momencie robi to samo tysiące innych osób. Do tego dochodzi odległość od parkingu do strefy startu i zamknięte ulice w centrum miasta, które wydłużają sam dojazd.
Formalności, które zawsze zajmują więcej czasu niż się wydaje
Odbiór pakietu startowego, oddanie rzeczy do depozytu i skorzystanie z toalety to trzy czynności, które osobno wyglądają na błahostkę, ale razem potrafią pochłonąć naprawdę sporo minut. Przy większych imprezach kolejka po numer startowy czy chip pomiarowy bywa długa, zwłaszcza jeśli zawodnik zostawia to na ostatnią chwilę. Depozyt to kolejny punkt, gdzie tuż przed startem biegu tworzy się spory ruch, bo wszyscy chcą oddać worki z depozytem w tym samym czasie. Toalety to temat, którego nie da się pominąć, bo przed startem kolejki do nich są zwykle najdłuższe w całym dniu zawodów. Uwzględnienie tych trzech elementów w planie przyjazdu to jeden z prostszych sposobów, żeby uniknąć nerwowego biegania między punktami tuż przed startem.
Dojazd i parking, czyli częsty powód zdenerwowania
Duże biegi w wielkich aglomeracjach wiążą się zwykle z zamkniętymi ulicami, zmienioną organizacją ruchu i ograniczoną liczbą miejsc parkingowych w pobliżu strefy startu. To sprawia, że sam dojazd potrafi zająć więcej czasu niż w zwykły dzień, a szukanie miejsca do zaparkowania samochodu bywa dodatkowym źródłem stresu.
Warto wcześniej sprawdzić, czy organizator udostępnia informacje o zamkniętych trasach, dostępnych parkingach czy dojeździe komunikacją miejską. Komunikacja publiczna bywa szybszym oraz mniej stresującym rozwiązaniem niż dojazd własnym samochodem. Przy mniejszych, lokalnych biegach, nie ma takich problemów i najczęściej możemy zaparkować bardzo blisko startu i miasteczka biegowego, a dojście do strefy startowej zajmie nam dosłownie kilka minut.
Rozgrzewka, która nie powinna być pomijana
Spokojna rozgrzewka to element, który łatwo pominąć, kiedy czasu jest mało, a właśnie ona przygotowuje ciało do wysiłku i pomaga wejść w odpowiedni rytm przed startem. W zależności od dystansu i charakteru biegu, dobrze sprawdza się od 15 do 20 minut poświęconych na truchtanie, dynamiczne rozciąganie i kilka akcentów.
Przy krótszych dystansach, na przykład na pięciu czy dziesięciu kilometrach, rozgrzewka powinna być intensywniejsza, bo organizm od pierwszych metrów powinien pracować na wyższych obrotach i warto go do tego przygotować. Przy dłuższych dystansach, jak maraton, wystarczy spokojniejsze rozruszanie mięśni. Trzeba pamiętać, że rozgrzewka jest kwestią indywidualną – u jednego biegacza może być skrócona do minimum, ale inny biegacz będzie potrzebować kilku minut więcej na rozgrzanie się. Kluczowe jest to, żeby na rozgrzewkę było wystarczająco dużo czasu – tyle, ile potrzebujemy, a nie tyle, ile nam zostało.
Lekki posiłek przed startem
Jeśli na godzinę przed startem pojawia się uczucie lekkiego głodu, dobrym rozwiązaniem jest zjedzenie czegoś lekkostrawnego, np. banana, to sprawdzony wybór, który od lat polecam zawodnikom, bo nie obciąża żołądka i szybko dodaje energii. Pozwala to uniknąć nieprzyjemnego uczucia pustki w żołądku bez ryzyka, że ciężki posiłek zjedzony tuż przed wysiłkiem da się we znaki już na pierwszych kilometrach.
Rady dla debiutantów
Osoby startujące po raz pierwszy często nie mają świadomości, ile czasu naprawdę zajmują wszystkie formalności związane z zawodami, i to jest zupełnie naturalne, bo skąd niby mieliby to wiedzieć, skoro nikt wcześniej im tego nie pokazał.
Dlatego zamiast szukać lokalizacji biura zawodów czy punktu odbioru pakietów dopiero na miejscu w dniu biegu, znacznie lepiej sprawdzić to dzień wcześniej. Dobrze jest też przygotować sobie wcześniej wszystkie potrzebne dokumenty i potwierdzenia zapisu, żeby przy odbiorze numeru nie tracić czasu na szukanie ich w telefonie czy w torbie, bo w kolejce, gdzie za tobą stoi kolejnych dwadzieścia osób to nie jest dobry moment na przeszukiwanie skrzynki mailowej.
Warto też po prostu zaplanować przyjazd z pewnym zapasem ponad to, co wydaje się wystarczające, bo debiutanci zwykle nie doszacowują czasu potrzebnego na oswojenie się z nową sytuacją i atmosferą dużej imprezy, a ten margines bezpieczeństwa naprawdę się opłaca.
Dopasuj plan do skali wydarzenia
Nie ma jednego uniwersalnego przepisu na to, ile czasu przed startem przyjechać na zawody, bo wszystko zależy od wielkości imprezy, liczby uczestników i lokalizacji. Bieg z udziałem stu osób w małej miejscowości i maraton z kilkoma tysiącami startujących w centrum dużego miasta wymagają zupełnie innego podejścia do logistyki przed startem. Warto zawsze spojrzeć na te dwa czynniki, jako punkt wyjścia przy ustalaniu godziny wyjazdu z domu.
Odpowiednio wczesny przyjazd na zawody biegowe to jeden z najprostszych sposobów, żeby zadbać o opanowany start i dobre samopoczucie przed zawodami. Uwzględnienie czasu na dojazd, parking, odbiór pakietu, depozyt, toaletę, rozgrzewkę, sprawia, że poranek przebiega bez zbędnego pośpiechu.
Zanim wyjedziesz z domu, warto przygotować krótki plan dnia i sprawdzić najnowsze komunikaty organizatora, bo szczegóły dotyczące dojazdu czy organizacji ruchu potrafią się zmieniać tuż przed samym biegiem. Taki spokojny, przemyślany start to najlepszy sposób, żeby cała energia poszła tam, gdzie powinna, czyli na pokonanie trasy.
Powodzenia podczas ING Biegnij Warszawo!
Źródło zdjęć: FotoMaraton.pl


